środa, 14 lutego 2018

Walentynkowa alternatywa, czyli o macedońskich winach


Kielichy wina w dłoń! Przedstawiam alternatywę świąteczną na 14 lutego - święto wina w dniu świętego Tryfona!
Święty Tryfon to patron winnic i wina. 14 lutego w Bułgarii, Macedonii i Serbii uznawany jest za symboliczny początek wiosny, dzień, w którym śnieg zaczyna topnieć, a właściciele winnic podcinają swoje drzewka. Tego dnia również dobrzy gospodarze powinni poczęstować swoich gości winem, najlepiej domowej produkcji, by zapewnić sobie urodzaj i pomyślność.
Wybierając się do Macedonii dobrze jest wcześniej zapoznać się z opiniami na temat lokalnego wina. Republika Macedonii bowiem jest nieodkrytą skarbnicą winną; niektórzy przewodnicy twierdzą nawet, że dom, w którym nie ma butelki wina w piwniczce, jest wybrakowany, a wiele rodzin produkuje wino na własne potrzeby. Tajemnicą smaku macedońskich win jest słońce, klimat oraz warunki geograficzne i gleba, które szczególnie w środkowej Macedonii nadają aromatu każdej z kiści winogron.

Obchody dnia św. Tryfona w okolicach Kavadarci

Długą tradycję uprawy winorośli na tych terenach poświadczają znaleziska archeologiczne, a także starożytne i średniowieczne kroniki, poświadczające istnienie tej gałęzi rolnictwa już 4000 lat temu. Oczywiście, smakoszami macedońskich win byli Filip II Macedoński i Aleksander Wielki. W czasach panowania Imperium Rzymskiego amfory ze szkarłatnym napojem przewożone były od Salonik do Durrës, najsłynniejszym szlakiem handlowym przebiegającym przez Macedonię, Via Egnatia.


Wino dla wierzących i praktykujących prawosławnych Macedończyków pełni również funkcję obrzędową - o czym zresztą świadczy tak chętnie i skrupulatnie obchodzone święto patrona winiarzy, Tryfona. Wino wszak jest symbolem krwi Chrystusa oraz zmartwychwstania i życia wiecznego. Do dziś w wielu macedońskich klasztorach mnisi i mniszki uprawiają winorośl i produkują wino i rakiję, chętnie częstując nimi pielgrzymów. Nadal jednak receptura na leżakujący w klasztornych beczkach trunek jest objęta ścisłą tajemnicą.

Trzy regiony winne Macedonii - zachodni Polog-Pelagonia, centralny doliny rzeki Vardar oraz wschodni Osogovo

Jedna z największych (według niektórych źródeł - największa) winnica w Europie Południowo-Wschodniej powstała w 1885 roku i funkcjonuje do czasów współczesnych, mim przejściowego upadku w dobie międzywojennej. Jest to słynna winiarnia Tikveš. W czasach byłej Jugosławii Macedonia była głównym producentem wina (pokrywała 2/3 produkcji jugosłowiańskiej!). Po ogłoszeniu niepodległości państwowa produkcja przeszła ponownie w ręce prywatne, a współcześnie w Macedonii działa kilkadziesiąt drobnych rodzinnych winnic i kilka większych producentów.

Jedno z najsłynniejszych i najlepszych czerwonych win macedońskich - T'ga za Jug!

Wino jest drugim najważniejszym produktem eksportowym Macedonii, zaraz po tytoniu. Cały region, szczególnie Macedonia środkowa - dolina rzeki Vardar - uznawany jest za idealny do uprawy najwyższej jakości czerwonych winogron. W produkcji zakazane jest dodawanie cukru. Liczby robią wrażenie: mimo tak małej powierzchni kraju, Macedonia jest 25 na liście największych producentów win na świecie (120 milionów litrów rocznie, 300 tysięcy ton zebranych gron). Oblicza się, że każdy Macedończyk rocznie spożywa około dziesięciu litrów wina, ale zaledwie 15% produkowanych win trafia na lokalny rynek, reszta jest eksportowana. Najwięcej butelkowanych win trafia do Chorwacji, Serbii i Słowenii, natomiast beczkowane wina cieszą podniebienia... Niemców (prawie połowa wyprodukowanych beczek!). Pół procenta importuje również Polska.


A teraz zaostrzę Wasz apetyt i zaktywizuję: jeżeli chcielibyście dowiedzieć się więcej o lokalnych winach, winoroślach, o tym, gdzie i co zwiedzać, ale także jak w Polsce dostać macedońskie wino - dajcie znać w komentarzach na blogu lub na Facebooku!

czwartek, 1 lutego 2018

Z Macedonii do Albanii - czy to ma sens?

Po co i jak dostać się z Macedonii do Albanii?

Dzięki badaniom terenowym, wyjazdowi na wymianę studencką oraz związaniu się zawodowo z Albanią i Macedonią poprzez specyficzny sektor, jakim jest turystyka, mam okazję obcować z przeróżnymi warstwami społecznymi w obu krajach. Prywatnie często szukam odpowiedzi na rodzące się w mojej głowie problemy, dotyczące zwykle bardzo przyziemnych, pozornie, spraw. Nadal za najtrudniejsze pytanie uznaję, czy wolę Albanię, czy Macedonię. Stąd bezpardonowe ataki na oba kraje uderzają i we mnie. A z podwójną mocą te, które szerzą hejt na jedną z tych narodowości w imię rzekomej obrony drugiej.
Bezpośrednią przyczyną powstania tego wpisu była dyskusja, która stoczyła się na fanpage'u niniejszego bloga. Parę osób wyraziło opinię na temat Albanii jako kraju przereklamowanego, brudnego, nieciekawego, niewartego uwagi. To stanowisko skrajnie odmienne od mojego, ale niestety dość rozpowszechnionego, zwłaszcza wśród zwolenników Macedonii. Na szczęście nie doszło do szkalowania samych Albańczyków, co nie jest zjawiskiem rzadkim. Niestety, narracja medialna i turystyczna sprawia, że odwiedzający dany kraj nieświadomie nawet nakładają miejscowe okulary, wyrabiając sobie opinię na tematy delikatne i wrażliwe. Ten sam problem można obserwować w przypadku Serbii i Kosowa.
Albańczycy są największą mniejszością narodową w Macedonii. Niezależnie od tego, czy grupa ta liczy 20 czy 30% społeczeństwa, wpływali oni, wpływają i prawdopodobnie będą wpływać na jego kształt. Nie chcę w tej chwili pochylać się nad politycznymi przepychankami wokół albańskich obywatelskich praw i obowiązków w Republice Macedonii. Chciałabym przekonać turystów, docierających do różnych zakątków Bałkanów, że pogodzenie Albanii i Macedonii jest nie tylko możliwe, lecz w pełni uzasadnione.

Pierścień albańskich wsi wokół Vevcani

Problemem Macedonii nie jest zapominanie o jej wielokulturowości, lecz traktowanie jej instrumentalnie bądź przedstawianie jej jako elementu przeszłości. Rządowe organizacje promocyjne oraz lokalne biura podróży czerpią garściami z folkloru, zapraszają na etniczne festiwale, dystrybuują zdjęcia i nagrania dzieci i dorosłych poprzebieranych w stroje wołoskie, albańskie, tureckie. Ale jest to działanie najwyraźniej wyłącznie marketingowe, jak zauważa w rozmowie ze mną przewodnik i wykładowca, profesor Zoran Tuntev:
- Tradycyjne tańce i pieśni, festiwale, na których urocze dzieci poprzebierane są w lokalne stroje... i właśnie „poprzebierane” jest słowem kluczem. My się nie ubieramy. Przebieramy się i nie idzie za tym żadna refleksja. Festiwal mija, a my zapominamy, że Macedończyk to nie tylko Jovano Jovanke, tavče gravče i teškoto. Że na macedońską mozaikę składają się Albańczycy, Torbesze, Arumuni, Romowie, mniejszość serbska i turecka.
Większość muzułmanów w Macedonii stanowią Albańczycy. Na terytorium Republiki islam powszechnie kojarzony jest z narodowością albańską, chociaż sama Albania charakteryzuje się wielością tradycji religijnych. Przedmiotem swoistej walki o rząd dusz między prawosławnymi Macedończykami a albańskimi wyznawcami islamu są tzw. Zislamizowani Macedończycy, czyli Torbeše. To jedna z grup etnicznych, obok Goranów czy Pomaków, ukształtowana przez specyficzną wolność religijną w Imperium Osmańskim. W skrócie są to Słowianie, posługujący się językiem macedońskim, którzy w czasach osmańskich dokonali konwersji z prawosławia na islam – według Macedończyków pozornego, według Albańczyków ze szczerej wiary i chęci.
Społeczność muzułmańska wydaje się marginalizowana, nie tylko w życiu codziennym, ale także w materiałach promocyjnych czy programach wycieczek. Muzułmańskie zabytki omawiane są zwykle w kontekście historycznym, jako relikt przeszłości. Żądania mniejszości albańskiej o uwzględnienie jej bohaterów w ramach projektu Skopje 2014 spotykały się z odmową, tłumaczoną faktem, że zostali oni już wystarczająco uhonorowani pomnikiem Skanderbega oraz Domem Pamięci Matki Teresy w centrum Skopje. Ostatecznie rząd wyraził zgodę na postawienie trzech pomników do końca 2012 roku, lecz ku oburzeniu strony albańskiej realizacja obietnicy była pod różnymi pretekstami oddalana. Wreszcie, 23 maja 2016 roku w Skopje, w dzielnicy Centar, niespodziewanie pojawiły się dwa z trzech zapowiadanych. Za wielki sukces część albańskiej społeczności uznaje remont Placu Skanderbega, który ozdobiły mozaiki prezentujące albańskich bohaterów oraz herby albańskich miast.


Mimo wszystko nadal część macedońskich przewodników nabiera wody w usta, gdy zapytać o Skanderbega, Macedończycy niechętnie wyrażają się też o „albańskich miastach” jak Tetovo, Gostivar czy Debar, chociaż mają one niebagatelny potencjał turystyczny, zwłaszcza pierwsze z wyżej wymienionych. Zainteresowanych tym problemem odsyłam do fantastycznej publikacji Karoliny Bielenin-Lenczowskiej, Spaghetti z ajwarem, z której pochodzi poniższy cytat:

Macedończycy zapominają, że wszystkie chrześcijańskie świątynie były dawniej pogańskie. I wszystkie kościoły w Macedonii są zarówno ich, jak i nasze, albańskie. (…) Naumjest świątynią albańską, vlaszką i słowiańską, służy Albańczykom i Vlachom, którzy ją budowali, i Słowianom, którzy żyli w jej pobliżu. (…) Największym problemem jest to, że Macedończycy nacjonalizują kościoły. Z tego powodu są te wszystkie konflikty pomiędzy Kościołem macedońskim, serbskim i bułgarskim”

To, co zachwyca mnie w Macedonii, to właśnie jej mozaika. Miejscowość Makedonski Brod w środkowej Macedonii zamieszkana jest przez prawosławnych, alewitów, sunnitów i bektaszytów, a miejscową świątynię wypełniają obok ikon inskrypcje z Koranu. Różnowiercy korzystają z niej wspólnie – i nie dochodzi na tym tle do konfliktów. Żyjący od pokoleń na obecnych terytoriach Republiki Macedonii Albańczycy dzielą ze słowiańskimi sąsiadami doświadczenia historyczne, a osobistości pochodzenia albańskiego wniosły znaczy wkład do pobudzenia kulturalno-politycznego w okresie przedilindeńskim. W Muzeum Macedońskiej Walki o Niepodległość znalazło się miejsce dla poety i reformatora albańskiego alfabetu, Naima Frashëriego czy Ibrahima Temo, urodzonego w Strudze pisarza albańskiego pochodzenia, a nawet Hasana Prištiny, albańskiego działacza narodowego, uczestnika rewolucji młodotureckiej, członka rządu Ismaila Qemala po 1912 roku, a w młodości urzędnika w Skopje. Ljubomir Frčkoski rozwija temat albańsko-macedońskiej współpracy, określając ją jako „historię ukrytą”:

Mozaika na Placu Skanderbega w Skopje

„Historia obfituje w przykłady takiej współpracy, a tureckie i rosyjskie archiwa zawierają dane (pośrednie i bezpośrednie) działalności albańskich tajnych organizacji rewolucyjnych i współpracy z macedońskimi organizacjami rewolucyjnymi i pojedynczymi rewolucjonistami.
Zacznijmy od przywołania przełomowego wydarzenia, jakim było utworzenie albańsko-macedońskiej Ligi w 1887 roku i dwóch deklaracji z 1889 i 1902 roku. Stanowisko Ligi, wspierające powstanie zjednoczonej Macedonii i zjednoczonej Albanii (z Kosowem i Czamerią), oddzielonych wspólną granicą, świadczy o dojrzałości współpracy i zostało oficjalnie ogłoszone na spotkaniu w Tiranie w 1921 roku (…). Interesującym faktem jest, że ówczesne mapy Zjednoczonej Albanii nie obejmowały macedońskich ziem. (…)
Stojan Vezenkov i Sali Marku w Debarze w 1867 roku podpisali porozumienie o gromadzeniu funduszy i broni w celu przygotowania wspólnej rebelii skierowanej przeciw Turkom. (…) W tym samym czasie [pod koniec XIX wieku] Liga Albańska sprzeciwiła się wysyłaniu Albańczyków jako rekrutów (czego żądali urzędnicy osmańscy) do wzmocnienia tureckiej armii, zwalczającej macedońskie oddziały partyzanckie w południowej Macedonii (o czym świadczą dokumenty z 1881 roku). Wtedy też Mihail Gremeno i Shefqet Agolli popierali kooperację w regionie jedynie z VMRO i Arumunami, rekrutując partyzantów do wspólnych oddziałów. (…) Na kongresie w Elbasanie w 1910 roku tajne komitety albańskie ponownie zdecydowały o wyłącznej kooperacji z macedońskimi organizacjami (porozumienie zostało zawarte na późniejszym spotkaniu w Debarze, w mieszkaniu Kenana Daciego). (…)
[Po 1945 roku] Macedończycy obrali inną drogę i zapomnieli o stuleciach współpracy, spoglądając na Albańczyków przez „serbskie okulary”. Historia relacji serbsko-albańskich obfituje w konflikty, lecz nie jest to część historii Macedonii. Napięcia pomiędzy Albańczykami i Macedończykami zrodziły się w ramach Jugosławii i natychmiast po ogłoszeniu niepodległości przez Macedonię”
(fragment pochodzi z publikacji Restless nationalism, Skopje 2016)

Pomnik poświęcony poległym podczas IIWŚ Albańczykom, okolice Ochrydy

Przy okazji badań terenowych rozmawiałam ze studentami pedagogiki i turystyki, którzy wskazywali na ogromny problem, jakim jest izolowanie dzieci różnego pochodzenia etnicznego. Doszliśmy jednogłośnie do wniosku, że organizacja wycieczek szkolnych, zwłaszcza włączających rodziców, mogłaby stać się zalążkiem budowy wzajemnego zaufania i zainteresowania. Turystyka rozbudza ciekawość i inspiruje, pozwala też na przełamywanie stereotypów. Dlatego właśnie jestem orędownikiem turystyki otwartej. Dlatego zachęcam do połączenia Macedonii z Albanią – nie poprzez akces terytorialny, lecz kulturową trasą turystyczną.


JAK DOSTAĆ SIĘ Z MACEDONII DO ALBANII?
Co zaskakujące, nie ma bezpośredniego połączenia lotniczego ze Skopje do Tirany. Tanie linie obsługują przelot z... przesiadką w Budapeszcie, a tureckie linie lotnicze proponują podróż przez Istambuł.

Lotów brak, ale dziesiątki przewoźników oferują atrakcyjne przejazdy do różnych miejscowości w Albanii. Ze Skopje wraz z Vardar Express można dotrzeć do Durres, Tirany, Vlory, Sarandy i Ksamilu - odjazdy w przypadku dwóch pierwszych dwa razy dziennie, w dalszych w nieparzyste dni tygodnia. Do tych samych miejscowości przejazd zapewniają liczne inne kompanie. Każda miejscowość zamieszkiwana przez duży odsetek Albańczyków ma stałe połączenie z zachodnim sąsiadem Macedonii (Tetovo, Gostivar, Debar, Struga). Koszt przejazdu w jedną stronę ze Skopje do Tirany wynosi 25-30 euro, ze Strugi/Ochrydy 12-20 euro.
Trzeba liczyć się z częstymi przesiadkami na trasie, ale bez obaw - kierowcy w pełni kontrolują sytuację! Podróż trwa około sześciu godzin (odpowiednio dłużej w przypadku podróży do Vlory i Sarandy) z przerwami na posiłek w sprawdzonych przez kierowcę miejscach.